Siedzę tu już
trzydzieści minut i szlak mnie jasny trafia! Czemu? To przez tego całego Leo!
Cały czas siedzi pod prysznicem i śpiewa „Ona tańczy dla
mnie” albo „Szalona ruda” lub jeszcze
„Ruda tańczy jak szalona” i to cały czas w kółko! Wierzcie
mi on tak fałszuję, że uszy pękają i bolą
Jakby mi je przekuwali tysiącami igieł. Po prostu nie mogę
uwierzyć, że to trwa już około czterdziestu minut i do tego, żeby było wesoło
słychać to dość głośno, a dzieli nas zaledwie 5 ścian! Tak! Murowanych ścian!
Półtorej
godziny później postanowiłam wyjść z pokoju coś zjeść. Ten głupek zapomniał
zamknąć drzwi na klucz… Zjadłam coś i postanowiłam uciec, zaledwie pięć minut
temu nabrałam chęci do życia. Kiedy już miałam wyjść, poczułam ręce na mojej
talli, odwróciłam się i zobaczyłam Leo głupio się uśmiechającego i bardzo,
mocno wkurzonego.
- Myślałaś, że
uciekniesz? Wiesz co ja mogę Ci zrobić? – zapytał
- No dawaj! Co mi zrobisz? – krzyczałam na cały dom (wille)
- Dobrze… w takim układzie mogę zrobić to… - podciągnął mi
bluzkę
- To… - rozpiął mi stanik, wzdrygnęłam się
- Jeszcze mogę to… - musnął moją szyję
I to… - wpił mi się w
usta, nie wiem nawet dlaczego, ale oddałam ten pocałunek
Był on pełen agresji, ale jednak czułam coś w brzuchu, nie
wiem jakby motylki
- No właśnie, miałem Ci powiedzieć, że jesteś wrażliwą osobą
– powiedział, przerywając pocałunek
- Ja może pójdę do siebie – powiedziałam
- Ale przecież Princess nie może chodzić trzeba ją nieść –
powiedział łobuzersko
- Głupek! – krzyknęłam i przystanęłam na schodku Howard
podszedł do mnie i walnął mocno w twarz
i upadłam
- Masz za swoje! Uważaj, bo następnym razem zrobię coś
gorszego! – warknął
- To fajnie! – warknęłam
- Tak, super! – odpowiedział
- No!
-No!!! – i w końcu poszłam do swojej rezydencji
Weszłam do
pokoju i zobaczyłam…
-
Leo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! –
krzyczałam
Po chwili usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach
- Co się… dzieje? – zapytał z przerwą po między „Co się” a
„dzieje”
- Pająk? Serio Liv? Serio!? – krzyknął
- Tak! Ale on jest taki ohydny i włochaty… - powiedziałam
- To tarantula! Uważaj! – krzyknął
Momentalnie wskoczyłam na niego (tak jak scooby na kudłatego)
On tylko się bezwstydnie zaśmiał
- No co? – zapytałam
- Nic… nic – powiedział i postawił mnie z powrotem na ziemi
Wziął pająka za nogę i podszedł do okna i wyrzucił przez nie
- Już po sprawie kochanie – powiedział łobuzersko
Cmoknął mnie w policzek i wyszedł. Muszę przyznać, że nie
czułam się na siłach,
Opadłam bezsilna na łóżko… po chwili przemyśleń udałam się
po walizkę na dół.
- Howard ja tylko po walizkę – powiedziałam do siedzącego w
kuchni Leo z papierosem w gębie
- Spoko! Chcesz jednego? – zapytał
- A mogę? – zapytałam wchodząc do kuchni
- Jasne trzymaj! – podał mi jednego z paczki
- Dasz ogień?- zapytałam
- Masz! –zapaliłam papierosa i wyszłam z walizką do mojego
pokoju
Nie wspominałam, że razem z pokojem mam garderobę i własną
łazienkę? To teraz mówię. Także rozpakowałam się i poszłam się przebrać w
piżamę i zasnęłam…
Następnego
dnia, kiedy się obudziłam poczułam czyjś wzrok na mojej osobie, nie miałam sił
żeby otworzyć oczy, ale po pięciu minutach się udało. Popatrzyłam w górę i
zobaczyłam… Howard’a!
- Czego chcesz? – zapytałam ziewając
- Musimy uciekać, psy dowiedziały się, że tu jesteś –
powiedział spokojnie
- Spakowałem Cię i siebie i znikamy.
- Dobra, ale gdzie?
- Zobaczysz słonko. – pogłaskał mnie lekko po głowie i
cmoknął w czoło nachylając się nade mnie
Wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu, odpalił silnik i
zaczęliśmy jechać… gdzie? Nadal to zostawało dla mnie tajemnicą. Dopiero po
chwili namyśleń zauważyłam znak z miejscowością „Potpoki” (wymyślone przeze mnie
hehe), a potem zauważyłam, że jakimś sposobem jestem ubrana! Ale jak?
- Leoś? Jak ty zrobiłeś, że jestem ubrana? – zapytałam słodko,
aż za słodko
- Mam swoje sposoby – powiedział… czy ja wiem? Obojętnie?
Dojechaliśmy
na miejsce. Hymmm… szczerze mówiąc to nie za bardzo mi się ta miejscówka podobała!
Była ona w lesie! Tak! LESIE!!!
- Dopiero teraz zauważyłem, że strasznie chuda jesteś –
spuściłam wzrok
- Nie prawda jestem wystarczająca! – wrzeszczałam, nie wiem
dlaczego, ale zaczęłam płakać
- Cicho… -przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło
kolejny raz tego dnia
Nic to nie dało cały czas z moim oczu lały się łzy…
- Potrzebuję kogoś, kto się mną zaopiekuję kto mnie pokocha
i zastąpi mi brata i rodziców – całkiem nie wiem dlaczego, ale wyraziłam przed
chwilą to co czuję w środku. W środku czuję niechęć i obrzydzenie do życia najlepiej
byłoby umrzeć!
- Kochanie wszystko się ułoży! Malutka. Popatrz mi w oczy –
powiedział tym razem… spokojnie?
Postanowiłam wykonać polecenie
- Widzisz to? Widzisz ten strach w moich oczach? – zapytał
- Nie. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- To czas zobaczyć słońce. – powiedział
Z nieba zaczęły spadać krople deszczu, najpierw powoli,
potem mocniej.
- Masz piękne oczy – wyszeptałam
- Dziękuję mała – zbliżył się do mnie pogłaskał po policzku
i po raz kolejny moje usta spoczęły na jego,to było niezwykłe zawsze marzyłam o
pocałunku w deszczu. Tylko dlaczego my się całujemy? Nie wiem. Teraz już wiem,
że jestem blisko osoby, którą pokocham.
- Przepraszam – powiedział i spuścił wzrok na swoje buty
- Nie szkodzi.- powiedziałam i się do niego przytuliłam
Ubrania kleiły się nam do skóry powoli zaczęliśmy kierować
się do mojego nowego domu
- Chcesz coś zjeść Liv? – zapytał
- Nie.
- Pokaż mi mój pokój.
- Dobrze, tylko nie bądź zła, ale muszę mieć cię pod
kontrolą i musimy mieć razem sypialnie – powiedział
- Ale?
- Bez ale! – wrzasnął
Chwycił moją dłoń i zaprowadził do mojej to znaczy naszej
sypialni.
Weszliśmy do pomieszczenia, który był hmm? Ponury jak dla
mnie.
Ściany były w kolorze brązu, a meble były szare, obicie
łóżka tego samego koloru co meble. Pościel w kolorze czerni . Na przeciwko
łóżka była długa komoda, a po obydwóch stronach sypialni okna z czarnymi
zasłonami na parapecie widniały fotografie w ramkach, jak i na komodzie przedstawiały one małego chłopca z
rodzicami, chłopiec był bardzo podobny do Leo. Po obydwóch stronach łóżka były
małe szafeczki z dwoma małymi szufladkami na szafkach były lampki, czarne
lampki.
- Podoba się? – zapytał
- Na tych zdjęciach jesteś ty?- zapytałam biorąc jedno z
nich
- Tak.
- A Ci ludzie koło Ciebie to?
- Moi rodzice – po jego policzku poleciała łza którą szybko
wytarł
- Co się stało? – zapytałam
- Nic.
- Mi możesz powiedzieć.
- Twój brat zabił mi ich rozumiesz?!
- Jak to? Gdzie jak kiedy? – zadawałam mnóstwo pytań, a Leo
rozpłakał się jak małe dziecko podeszłam do niego i przytuliłam
- To było tak…
______________________________
Jest rozdział! To jest jeden z najdłuższych rozdziałów!
#Misiaczek
#Misiaczek
Świetny!
OdpowiedzUsuńTak dużo akcji!
Kiedy nn?
Zapraszam do siebie :)
Może ci się spodoba i skomentujesz :)
http://teenage-dirtbag-kick.blogspot.com/
Postaram się napisać w środę/czwartek :)
Usuń~Truskawkowy Ninja